header image
Start arrow Tam byliśmy arrow Z rowerkami do Nynashamn i Sztokholmu
Z rowerkami do Nynashamn i Sztokholmu Drukuj Email
14.04.2008.

Image Przed sezonem promy są tanie. KTR-ki popłynęły z rowerkami na trzydniową wyprawę do Nynashamn. Było nas 16 osób, a to już spora gromadka. KTR-ki się rozrastają, dorobiliśmy się nawet własnej grupy rozłamowej. I dobrze, jedni jeżdżą szybciej, drudzy wolniej.

Pogoda w zasadzie dobra, choć po naszym przyjeździe nastąpiła wiosna i teraz jest ładne słoneczko. No ale, wiatru nie było, deszczu w zasadzie też, a do zimna jesteśmy przyzwyczajeni. Prom płynął jak po stole, w barze tańczyli mistrzowie Europy, było więc wesoło i przyjemnie.

Po zawinięciu do Nynashamn, pojechaliśmy koleją do Sztokholmu, część grupy z rowerkami, reszta bez. Świat jest mały, więc już w pociągu spotkaliśmy sympatyczną grupę z Wejherowa i razem pognaliśmy do muzeum królewskiego okrętu Vasa.

Ten  piękny okręt, zbudowany w  1628 roku miał byś chlubą floty królewskiej. Konstruktorzy jednak przefajnowali, umieszczając na wysokim pokładzie setki rzeźb i ozdób. Środek ciężkości został wywindowany zbyt wysoko i okręt przewrócił się przy pierwszym wiaterku. Dla nas to pewnie dobrze, bo nasi północni sąsiedzi planowali wyprawy wojenne na południe od Szwecji. W 1961 roku, po 333 latach leżenia w mule portowym - wydobyto okręt w stanie idealnym. To, co oglądaliśmy w muzeum, w 95% było oryginalne, a było co oglądać.

Po dwugodzinnym zwiedzaniu, powędrowaliśmy pasażem do centrum. Mijaliśmy po drodze dziesiątki starych statków i jachtów przycumowanych do nabrzeża. Tak trafiliśmy do pałacu królewskiego, przyglądając się zmianie warty. Potem powędrowaliśmy wąskimi uliczkami starego miasta a na koniec ratusz, który znają wszyscy nobliści.

W drugim dniu, szybka grupa pojechała koleją do Osmo i stamtąd zwiedzała okolice. Reszta ferajny pognała starym, nadmorskim szlakiem, zwiedzając po drodze urocze zatoczki, skałki i groty. Ja przy okazji wyprawy testowałem posługiwanie się GPS-em, troszkę udane, troszkę nie, bo ślad w morzu gdzieś się zagubił. Acha, zawitaliśmy do koreańskiej knajpki na kawę a namówili nas na sushi. Było trochę zabawy, bo jedzenie pałeczkami nie było naszą specjalnością.

Prom w tym czasie stał w porcie, a my znaliśmy tajny kod do bramki, który nazwaliśmy Bond 13. Pozwolił nam na swobodne opuszczanie i powracanie na prom bez kontroli. Wprawdzie przemiła szefowa recepcji się nieco zdziwiła, że działał on także przed samym wypłynięciem, ale to już nasza i ich słodka tajemnica.

Droga powrotna znowu jak na jeziorku, rytmy w barze gorące, wszyscy w humorach, więc w spokoju dojechaliśmy do Gdańska. Tam załadowaliśmy rowerki na przyczepkę (no właśnie - zrobiliśmy przyczepkę do wożenia rowerków) i poprzez prom i most wantowy pogoniliśmy do domu. I tyle. Fotki od tego roku oglądamy klikając w miniaturkę przy artykule.

Wszystkim członkom KTR przypominam, że bierzemy udział w konkursie na najlepszą stronkę rowerową. Na razie, codziennie klikamy w banerek Top listy, a tam na banerek KTR. Od maja konkurs zasadniczy. 

Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Powered by AkoComment 2.01 PL+
Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »